Gdy Pendlle był już znowu w boksie odetchnęłam z ulgą.
W pokoju zaczęłam słuchać muzyki. Nudziło mi się więc postanowiłam włączyć facebook'a. Godzinę przeglądałam różne rzeczy, aż w końcu mi się to znudziło. Nie miałam co robić. Samanty i Roxie nigdzie nie widziałam. Jakby zniknęły, a może po prostu gdzieś pojechały?
Znów zaczęłam marzyć jakby to było mieć wspaniałą przyjaciółkę/przyjaciela lub po prostu kogoś....
Wyszłam na dwór i udałam się do miasta. Pochodziłam po galerii handlowej i kupiłam sobie nową bluzkę
wyglądała tak:
i spodnie
wyglądały tak:
Cieszyłam się z udanych zakupów. W drodze powrotnej zaszłam do kawiarni i zamówiłam dużą mrożoną kawę.
Wracając do akademii zauważyłam idącego drogą Jasona. Byłam na niego zła ponieważ ukradł mi konia. Nic nie mówiąc przeszłam koło niego mając nadzieję, że mnie nie zauważył. Lecz tak nie było....
-Hej, przepraszam, wiesz za co...-powiedział
-Spadaj, jak mogłeś!? Po pierwsze ukradłeś mi konia, a po drugie złamałeś serce Samancie! Jesteś dupkiem tyle ci powiem!-wyrzuciłam z siebie i poszłam dalej.
Miałam ochotę poznać kogoś komu mogłam się wypłakać...ale takiej osoby nie było.
W pokoju rzuciłam się łóżko i zaczęłam płakać. Mimo, że jestem twarda to jednak...czasem trzeba się wyżalić, ale komu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz