-Tak żałuję, a to jest Samanta-przedstawiłem byłą
-Dlaczego nie chcesz żebym go poznała Samanto?-zapytała
-Bo to skończony dureń i wiesz nie chciałabyś tego później-powiedziała
-Że co?-zapytałem-Ty tak serio uważasz?
-Ukradłeś konia mojej koleżanki, OK przyjaciółki-opowiadała-Złamałeś mi serce i zostawiłeś swojego KONIA!-wrzasnęła
-主張はおやめください。私は嫌いではありません!-krzyknęła Isabell
-Nie rozumiem-powiedziałem
-Ona mówi: Przestańcie się kłócić. Ja tego nie nawidzę!
-ザッツ日本人?-zapytała Isabell
-もちろん、私の父は日本人だった-odpowiedziała po japońsku Sam
-たぶん、あなたは私の部屋番号を知っていますか?-spytała Is
-17、とされていない場合、マネージャに移動し、管理人に聞いて行く-odpowiedziałam
-To dzięki!-krzyknęła i pobiegła
-Rozmawiałyście po japońsku?-zapytałem w końcu Samanty, by trochę się chociaż trochę pogodzić.
-Nom-powiedziała szorstko
-Znasz ten język?-znów zadałem pytanie, myślałem, że wyjdę na głupka, ale ona...tylko...
-Nom-odpowiedziała
-Mówisz tylko "Nom" coś jest nie tak-zapytałem
Wskoczyła na deskę i mnie odepchnęła jadąc do stajni nr. 1.
-Ty jesteś nie tak! Jak się zmienisz to powiem coś innego!-krzyknęła posyłając mi zawadiackie spojrzenie
-Nie jest tak źle, jak było-powiedziałem do siebie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz