niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Mili


-Mila!-zawołał mnie ojciec.
Przestraszyłam się nie na żarty, myślałam ,,co ja znowu zrobiłam? Może nie domknęłam boksu Pandlle'go?".
-Tak?-odpowiedziałam dochodząc do naszego wielkiego salonu.
-Znaleźliśmy dla ciebie idealne miejsce.-spokojnym głosem odpowiedział tata.
-Co!? Już mnie nie chcecie!?-zawołałam przestraszona
-Nie, znaleźliśmy z mamą idealne miejsce w którym będziesz mogła się uczyć i...
-Ale co zrobimy z Pandlle?-przerwałam
-Jedzie z tobą, to szkoła jeździecka w Kilmore Cove.
-Jesteście wspaniali! Skąd wiedzieliście, że chcę tam jechać?-spytałam
-Mamy źródła-wtrąciła się moja o rok młodsza siostra.
Po południu byłam już zapakowana i ostatnie co mieliśmy zrobić to zaprowadzić Pandlle do transportera.
-Pndlle-zawołałam wchodząc do naszej małej stajni w ogrodzie.
Odpowiedziało mi głośne rżenie konia.
-Tu jesteś, jedziemy razem do nowego domu.-powiedziałam rumakowi i zaczęłam mu zakładać kantar i derkę. Koń z własnej woli poszedł za mną.
Wpakowałam go do transportera, domknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu.
Pod wieczór byliśmy już na miejscu. Tata podjechał pod stajnię nr.1, wypakował na zewnątrz moje bagaże, pożegnał się ze mną i odjechał zostawiając mi jakąś tajemniczą paczkę. Pendlle stał koło mnie w bez ruchu. Zaczął wąchać paczkę od rodziców.
-Co? Mam rozpakować? Na razie nie, najpierw znajdę dla ciebie boks.
Po tych słowach zawołałam konia i razem weszliśmy do stajni. Stała tam jakaś dziewczyna.
-Hej, on tak po prostu za tobą idzie?-zapytała.
-Tak, jak już go znalazłam był tego nauczony. Jestem Mila, a ty?-odpowiedziałam.
Rosalie, ale mów mi Roxie-odpowiedziała.-Co masz w tej paczce?-zapytała wyraźnie ciekawiąc się zawartością podarunku od ojca.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Normalnie-odprychnęłam próbując wprowadzić konia do boksu.
Pendlle się opierał ale po kilku minutach wszedł.
-Ej, wiesz może gdzie jest mój pokój?-zapytałam się Roxie.
-Tak, nr.19.
-Dzięki

C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz